...schowaj się do nas
Z życia studenta
- Nie śpij.
- Mhm.
- Nie śpij – szarpiesz mnie za ramię, próbując wybudzić.
- Mhmmmmm – mruknięcie cichnie w ramionach, na których opieram głowę.
- Nie śpij!
- Ała – mamroczę w ramiona, w odpowiedzi na twojego kopniaka.
- Jesteś niemożliwa – z westchnieniem siadasz obok mnie.
- Mhm. – Zaczynasz się śmiać, patrząc na mnie. Bardzo śmieszne myślę i nie podnosząc głowy macham ręką, aż trafiam w ciebie. – Nie ładnie śmiać się z nieprzytomnegoooooo… - koniec zdania ginie w potężnym ziewnięciu. Po chwili znów drzemię, chowając twarz w ramionach.
- Wstawaj – pykasz mnie w ramię, chcąc bym zaczęła zachowywać się jak należy.
- Nie chcę! Nie wstaję! Kiedyś muszę się w końcu przespać!
- Może w nocy? – pytasz z przekąsem.
- O Królowo Genialnych Myśli – odrywam się od ławki, na której drzemałam. – Ile bym dała by się w nocy wyspać! – kontynuuję przemowę. W przebłysku świadomości dociera do mnie to, co każdy widzi: dwie dziewczyny siedzące na korytarzu. Jedna opiera się plecami o ścianę, a druga najpierw wspierała głowę na ławce śpiąc, a teraz gada dyrdymały jak pijana. Ale to był tylko chwilowy przebłysk.
- Niestety nie dane mi to nieszczęsnej – wymachuję rękoma. – Spać okrutnicy mi nie dają – wskazuję na ciebie palcem ze złością w oczach. – Ci niegodziwcy, szubrawcy gwałcić się poczęli! – mówię coraz głośniej nie zwracając uwagi na twój ostrzegawczy wzrok. – Gwałcić, jęczeć, krzyczeć im się zachciało – odchylam się lekko do tyłu, trzymając się ławki. – Bawić, rambolić. Ci za ścianą się pieprzyli, a ja… - opieram ręce o podłogę, odchylam się i patrząc w górę milknę na chwilę. – O. Dzień dobry, pani dziekan – mówię cienko.
Offline